5 października 2014

Koniec Lata...

Lato na Cyprze pomału dobiega końca. Właściwie nic się nie zmieniło, poza tym, że temperatura jest niższa. Rano jest maksymalnie 26 stopni, wieczorem 23... Ktoś by pomyślał, że to jest upał, a przecież nie jest: termometr pokazuje swoje, a odczuwalna temperatura jest na poziomie 18 - 14 stopni. I tak tu jest.
Kiedyś Helen zapytała mnie, czy jest coś na Cyprze, co przypomina mi dom? Długo się zastanawiałam, po czym odpowiedź padła: NIC...
Bo na Cyprze wszystko jest inaczej...
Drogi mają zielonkawy odcień. I jeździ się lewą strona, jak w Anglii. Domy są piękne, niby z daleka podobne, a każdy inny; nie w kolorze, w charakterze. Nie ma kominów. Wszędzie trzeba jeździć. Na szczęście mamy samochód: więc jeździmy: do banku, do Alfamegi - supermarketu, nad morze, do zaprzyjaźnionego klubu Fatsa, i wszędzie gdzie tylko chcemy, czy potrzebujemy...
Drzewa tylko z daleka lekko przypominają nasze, z bliska są zupełnie inne. Jest trochę cyprysów. Wszędzie są góry, pagórki zaledwie, pokryte kamieniami. A szaleństwo wiecznie kwitnących kwiatów w niczym mi Polski nie przypomina...
Czasem tylko, kiedy jedziemy samochodem, drogę przetnie mi znajoma, polska sroka... Kiwnie ogonem i poleci... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz