11 lipca 2013

Lipiec...

Ani się obejrzałam a tu już lipiec... Do wczoraj upalny i duszny, dziś jakby chłodniej... Joanna wyjechała. Pławi się w niemieckim luksusie, szczęśliwa, a ja z dwoma psami żyję, spokojnie. Czasem coś, lub ktoś, zakłóci ciszę. Czasem... Na ogół jednak, bez zakłóceń... Właściwie życie biegnie tak, jakby nie biegło... Jakby przysiadło sobie w kąciku, po cichutku, i patrzy w przód. I myśli. I czeka.
Czasem cicho zaszlocha...

2 komentarze:

  1. Pozdrawiam Cię Baszko nie zakłócając ciszy, tak pięknie napisałaś, że dodam - kiedy życie cichutko zaszlocha siadam i piszę, od serca i dla serca, z tego co było a co się zdarzyć nie zdarzyło.

    OdpowiedzUsuń