20 października 2012

Żyć. Nie umierać...

1.
Podjęłam decyzję. Wybrałam Życie. I Śmierć. Jednocześnie. W pierwszym momencie spanikowałam mocno, ogarnięta niewyobrażalnym strachem, nie umiałam jasno myśleć  Dotarło do mnie wreszcie, że tu nie ma żadnego wyboru. Nie ma alternatywy. I strach odpłynął. Jest we mnie Spokój...
2.
Coś się zmieniło. Słowa straciły znaczenie. Gdzieś uciekło, zwyczajne w takich przypadkach, rozmyślanie: A co to będzie? A jak to będzie? Będzie.
3.
Wczoraj myśl taka przyszła mi do głowy: może to wszystko jest nieprawdą? Może moje serce jest zdrowe? A pobyt w szpitalu do niczego nie potrzebny? Bolesny skurcz za mostkiem przypomniał, co jest prawdą... Za oknem wszystkie barwy złotej jesieni. Zanurzam się w zapachu liści. Rozkoszuję każdą sekundą, każdą możliwością bycia z Córkami, bycia z Przyjaciółmi. Cenne są dla mnie dzisiaj wszelkie, najmniejsze nawet przejawy życzliwości, miłości, dobroci... Wszystko się zmieniło. I nic się nie zmieniło. Jestem.

1 komentarz:

  1. Nie ma nic i jest wszystko. To dobra decyzja. To Twoja decyzja. Pozwalasz, żeby płynęła, by działo się. A zadzieje się i tak najwłaściwsze dla Ciebie. Otulam. Katarzyna

    OdpowiedzUsuń