12 maja 2012

Gubiąc zęby...

Kiedy byłam małą dziewczynką... kiedyś byłam małą dziewczynką, obliczyłam sobie, że 50 lat skończę w roku 2000, i będę wtedy przerażająco stara. Postanowiłam więc, wtedy, mając 8 - 9 lat, w 2000 roku zakończyć życie...
A przecież jeszcze nie napatrzyłam się na swoje życie; jeszcze nie popatrzyłam mu w twarz; jeszcze nie wiem do czego służy moje życie: jeszcze go nie odłożę... Ostatnie zdania z filmu "Godziny": Virginia w liście do Leonarda Wolfa, tak właśnie napisała... Popatrzeć życiu w twarz...
Wczoraj nawzruszałam się bardzo wspominając Druha Komendanta, koło 16 zmogło mnie zmęczenie, sen miałam dziwny: ogromny dom, ogromna wichura, bardzo dużo lęku i Monisia, nie zważająca na ostry wiatr, myjąca okno duże, żebym mogła patrzeć na swoją górę... A kiedy się obudziłam w ustach poczułam, że mój chwiejący się do tej pory ząb, prawa dolna szóstka, już się nie chwieje, leży na języku wraz ze smakiem, delikatnym, krwi...
Mam nadzieję, że gubiąc zęby, nie zgubię życia... Bo jeszcze chcę popatrzeć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz