31 marca 2012

Strach...

Mówi się,  i nie bez powodu, że Strach paraliżuje... Bo gdy jestem w tym stanie: Strachu, Lęku, Obawy, cała moja energia pożerana jest przez Strach. Kiedy niosąc szklankę z bardzo gorąca wodą zaczynam bać się, że za chwilę ją rozleję i poparzę sobie ręce, na ogól tak jest. Nie mam w takiej chwili mocy, by skupić się na uważnym niesieniu szklanki. Jednak, jeśli w głębi siebie jestem spokojna, nie bojąc się, cała moja energia skupia się na czynności niesienia, i mogę donieść szklankę tam, gdzie chcę.
Potężnym lekiem na Strach jest Spokój. Spokój wynikający z silnego przekonania, że wszystko, co mnie spotyka, jest dobre dla mnie. Że Wszechświat dba o mnie, jak o siebie...
A robi to przecież już od miliardów, jak twierdzą uczeni, lat istnienia. Wszystkie decyzje Wszechświata mają tylko jeden cel: zachować go w równowadze, nie zniszczyć. Jako cząstka Wszechświata ufam, że dba i o mnie... Wydaje się to być proste. A przecież na opanowanie Strachu, na wyćwiczenie umiejętności bycia w Spokoju potrzebowałam kilku lat lektur, praktykowania obecności...  A i tak mnie czasem dopada. I paraliżuje niemocą...
Pewnie dlatego to tutaj napisałam. By pamiętać i nie bać się więcej...
A za oknem szaro. Z nieba siąpi śniegodesz. Marzec się kończy... Wczoraj widziałam pierwsze kwiaty na śliwkach :)

4 komentarze:

  1. W powyższej notce pisze Pani na temat strachu, jak go zwalczyć, że najlepszym sposobem na jego pokonanie jest spokój. Chciałabym tylko dodać, że w dzisiejszych czasach, w coraz to gorszej gonitwie za pieniędzmi, gdzie człowiek nie ma czasu na zażycie gorącej kąpieli, czy czytanie książki do snu ciężko jest uzyskać ten spokój ducha. Kobiety stały się bardziej wyzwolone, wkroczyły w świat biznesu i powoli zaczęły przejmować ciężar życia codziennego od mężczyzn. Teraz kobieta nie tylko zajmuje się domem, dziećmi, ale pracuje. Ciężko o spokój przy tak szybkim tempie życia - jakie obecnie panuje. Chociaż jestem młodą osobą i nie mam jeszcze dzieci, już ciężko mi zwalczyć strach wywołany codziennością. Chciałabym odzyskać równowagę i spokój ducha, czy są jakieś ciekawe lektury o tego typu tematyce jakie mogłaby Pani polecić?
    Pozdrawiam serdecznie - początkująca A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj i dziękuję Ci za ten wpis. Te kilka słów powstało po lekturze książki Chris Prentiss "Zen współczesnych"... Czytam ją w zasadzie w kółko. Wcześniej był Ekhart Tolle, "Nowa Ziemia" i "Potęga teraźniejszości" w tej kolejności. Życzę Ci Spokoju, Radości i Miłości. Odezwij się jeszcze. Może na maila? Baszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny ten Twój wpis Baszko, że pozwolę sobie tak do Ciebie zwrócić. Cały czas mam wrażenie, że poznałyśmy się kilka lat temu w warszawie w pewnym klubie. Czy to możliwe??? Czy pamięc mnie zawodzi???
    Co do osiągnięcia spokoju, nie jest to proste. wiem co mówię, bo lata pracy nad sobą, medytacji, lektur itp. tylko trochę mnie do tego pożądanego stanu zbliżyły. Kiedy zdarzają mi się takie momenty, jest naprawdę dobrze.
    Ale przeważnie miotam się między sobą i sobą...
    Z serdecznym pozdrowieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Być może :) I moja pamięć bywa zawodna. W Warszawie w klubach bywałam, więc wielce prawdopodobnym to jest... Dziękuje za wizytę na blogu, zapraszam częściej. I jak masz ochotę pogadać to jest mail... :) Dziękuję, Baszka. Tak właśnie: Baszka :) PS. Przed chwilą ściągnęłam sobie Tolkiena w .pdf, coby o Bliźniakach poczytać... :)

    OdpowiedzUsuń