9 marca 2012

Awokado, wyniki badań i ... Wolimierz

Ogromnie lubię wkładać do ziemi nasiona różnych owoców i patrzeć, jak rosną... Awokado ma piękną dużą pestkę, która sama się prosi o zasadzenie. Kolejne nieudane próby wyhodowania rośliny nie zniechęciły mnie i jakieś pół roku temu włożyłam do doniczki kilka pestek... Po czym, oczywiście zapomniałam i kiedy mój Siechnicki Anioł, Kasia, podarował mi malutkiego grubosza, (Grubosz (Crassula L.) – rodzaj roślin z rodziny gruboszowatych. Liczy ok. 200 gatunków pochodzących z różnych części świata, uprawiane są najczęściej gatunki pochodzące z południowej Afryki. Gatunkiem typowym jest Crassula perfoliata L. No i już wiem, że nazywa się Krasula...) nie wiele myśląc zasadziłam go - ją - w pustej, jak mi się zdawało, doniczce... Grubosz rósł sobie pięknie, aż tu pewnego dnia zobaczyłam wokół niego jakieś dziwne chwasty. No, to je wyrwałam. Odbiły ponownie...
No to teraz postanowiłam zrobić to porządnie, najdorodniejszego chwasta chwyciłam mocno, z całej siły ciągnęłam i wyszedł z ziemi ten chwast. A na końcu miał pięknie ukorzenioną pestkę awokado... Uratowane od zagłady pozostałe roślinki mają się dobrze :) A mnie zabrakło zwyczajnej cierpliwości.
Teraz dopiero dotarło do mnie, że jesienią gdy owoce spadają z drzew, w naturalnym cyklu, odradzają się kiełkując na wiosnę, czyli musi minąć co najmniej trzy miesiące, by cokolwiek drgnęło...
Wczoraj odebrałam wyniki badań.
Byłam mocno przejęta, co z nich wyniknie, ponieważ po przyjęciu założenia: Jestem zdrowa, leczę się korzystając oczywiście z pomocy lekarzy, lecz modyfikując to leczenie na własny sposób. No i okazało się, że w zasadzie wyniki mam bardzo dobre :) Odrobinę zwiększone wartości MCV i MCH, wskazujące na za małą podaż w diecie witamin z grupy B i kwasu foliowego, które to witaminy włączę do swojej diety. Przypuszczam, że jest to objaw mojego naturalnego wegetarianizmu. mięsa jem nie wiele; w ogóle jem nie wiele...
I jeszcze jeden parametr, który kardiologa przyprawi pewnie o zawał, to wysoki, jak na normy lekarskie, cholesterol... W pierwszym momencie trochę się przejęłam. Potem zaczęłam szukać. I czytać...
Według najnowszych badań, wysoki cholesterol nie jest przyczyną, lecz skutkiem choroby serca. A że produkowany jest głównie w wątrobie, to zajmę się raczej tym organem. A na pewno nie będę brała leków obniżających cholesterol!

Jadę do Wolimierza szukać wiosny :) Jadę, by zobaczyć jakość moich związków z Wolimierzem... Jadę sprawdzić, czy moje przywiązanie zmalało; pracowałam nad tym przez cały rok. Cieszę się z możliwości, jak będzie, zobaczę...

2 komentarze:

  1. oj patrzenie jak roślinki rosną daje tyle radości, kilka tygodni temu razem z synkiem posialiśmy w małe pojemniki nasiona kwiatów, lubczyka, papryki oraz pietruszkę. 1 marca wsadziliśmy słoneczniki, niesamowite jak szybko rosną, a jaką frajdę ma dziecko ;)
    Kiedyś nie za bardzo mnie to fascynowało w prawdzie kwiaty w domu mam dorodne, ale przyszedł moment, że poczułam ogromną potrzebę tzw. zespolenia się z naturą. W tym roku planuję totalnie zmnienić ogródek, mam nawet plan by z butelek porobić doniczki powieszone na murze a w nich kwiaty i warzywa, chcę wykorzystać to co będę miała pod ręką by niepotrzebnie nie wydawać pieniędzy.
    Nie ukrywam że to jest moja terapia uzdrawiająca ;)
    podzielę się fotkami jak już będzie gotowe.
    pozdrawiam Mariola

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam cierpliwie na fotki, pozdrawiam ciepło, Baszka

    OdpowiedzUsuń