5 października 2011

Bezsenność...

Pogoda ostatnio dopisywała; dziś tylko lekkie zachmurzenie, i chociaż słońce mocno dopieka w powietrzu czuć Jesień... Październik. Kolejny miesiąc mojego nic nie robienia. Ruszam jednak do pracy: z uważnością. Będę robiła wszystko, co w mojej mocy, by dać z siebie jak najwięcej przy jednoczesnej ochronie siebie i swojego serca...
Od pewnego czasu nie wychodzi mi zasypianie. Zawsze byłam nocnym markiem, jednak ostatnio biję wszelkie rekordy nie możności zasypiania: przychodzi wieczór a mój umysł jest jasny i w pełnej gotowości do wszystkiego, oprócz spania. Odeszłam od dziennych drzemeczek, w nadziei, że zmęczenie skłoni mnie do snu - gdzie tam... Nic nie działa. Już od dawna wiem, że denerwowanie się tym stanem niezasypiania pogłębia go, więc czytam długo, bawię się komputerkiem, i dopiero kiedy ciało odmawia posłuszeństwa kładę się do łóżka. I oczywiście kręcę się jeszcze z godzinę zanim zasnę...
Czy jest na to jakaś rada? Ktoś ma pomysł?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz