18 czerwca 2011

Leczenie...

Byłam wczoraj u kardiologa... Po bardzo długim i bardzo dokładnym badaniu serca miła Pani Doktor wreszcie wyjawiła mi, o co tak naprawdę chodzi z tym moim sercem. Kłopoty są dwa: choroba niedokrwienna serca i arterioskleroza. Dwa grzyby w barszcz to stanowczo za dużo. Łykam posłusznie, garściami pigułki mając przy tym mnóstwo wątpliwości... Zastanawiam się, czy bilans jest równy?  Czy dopomaganie sercu kosztem nerek i wątroby, narażonych na uszkodzenie lekami na serce, jest celowe?
Tym bardziej, że znalazłam dziś dziś w Internecie ciekawy artykuł
o znamiennym tytule: Brak dowodów na występowanie korzyści z obniżania ciśnienia tętniczego poniżej „standardowego” progu 140/90 mmHg. 
Od wielu lat "leczono" mnie na za wysokie ciśnienie.  Nie bez powodu użyłam cudzysłowu, bo czy można leczeniem nazwać utrzymywanie wartości ciśnienia na poziomie X przy pomocy tabletek? Czy w ogóle istnieje lekarstwo na za wysokie ciśnienie? Czy istnieje lekarstwo na moje serce???
Czuję się dobrze, gdy nic nie robię. Dziś wyszłam z domu i normalnym krokiem zeszłam z drugiego piętra, zrobiłam około stu metrów i pokornie, wolniutko wróciłam z powrotem, czując dotkliwy ból między łopatkami... Normalnym krokiem przecież szłam...
Zawodzi mnie system wczesnego ostrzegania. Praktycznie go nie mam. Dopiero PO wysiłku dowiaduję się, że to było dla serca za dużo. Zaczynam się bać...
Miła Pani Doktor zleciła wykonanie 48 godzinnego EKG, aparatem Holtera i codzienne monitorowanie ciśnienia i pulsu. Ciśnienie mam dobre, puls za szybki. Gdzie się to moje serce wyrywa?
Zmęczenie (z cyklu Słowniczek Uczuć)
Idąc
Nogami
Obracam
Ziemię
A
Ona
Taka
Ciężka
...

2 komentarze:

  1. jest taka roslina coleus i doskonale obniza cisnienie, ja jaj kupuje z alibaba.com od chinczykow, bo uwazam ze amerykanie nie potrafia jej dobrze zsynetyzowac, polecam lekture na ten temat

    OdpowiedzUsuń