6 czerwca 2011

Byłam w Świeradowie, byłam w Wolimierzu

Byłam w Świeradowie. Gościnność Moniki i Darka przeszła moje wszelkie oczekiwania: przyjęta i traktowana byłam po królewsku. W pięknym pokoiku z widokiem na góry Izerskie, w ciszy i spokoju, oddawałam się słodkiemu nic nie robieniu. Ruskie pierogi własnoręcznie ulepione przez Monikę były przemniamuśne :) I czas tak szybko minął... :)
Byłam też w Wolimierzu: Czerwony Dom jak zawsze piękny. Zadbany, spokojny, czeka na mnie :) Wróciłam zadowolona. Wdzięczna jestem Doro za podwózkę.
W ogóle przepełniona jestem wdzięcznością. Tyle płynie do mnie wyrazów miłości, że aż serce pęcznieje z radości. Czuję się wręcz otulona dobrą energią, napływającą od Wszechświata
A w Siechnicach czekała troskliwa Ewa... i pięknie kwitną na balkonie bratki...
Zakwitła też nasturcja... Trochę nieostro zdjęcie wyszło, kolor jednak ma właśnie taki...
 Stokrotki dotrzymują pola bratkom...
A koperek i pietruszka czekają na konsumpcję :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz