9 grudnia 2010

Biały Wolimierz...


Zima zagościła na dobre w Wolimierzu... przykryła bielą, co się dało. Ostatnie dni, szare i krótkie rozjaśniło dzisiaj na chwilę słońce, jakby chciało powiedzieć; OK, nie martwcie się, jestem cały czas.
Moje próby przywabienia ptaków, właśnie przez śnieg, spełzły prawie na niczym: wczoraj odgarnęłam trochę, na murku w ogrodzie, nasypałam słonecznika i grochu, a dziś rano zasmucona patrzyłam, bo nowa warstwa śniegu przykryła ziarno. Dotarło do mnie, dlaczego karmniki dla ptaków daszki mają... I tak stojąc przy oknie, ze zdziwieniem zobaczyłam dwie pary sikorek całkiem nieźle dających sobie radę, wyciągających ziarno spod śniegu... Płochliwe są bardzo. Podlatywały, by w ułamku sekundy chwycić zdobycz do dzioba i odfruwały szybko, nie dając się sfotografować. mam nadzieję, że i bażanty przyjdą; ślady ich łapek widziałam nawet koło węgla, pod daszkiem. Samych ptaków nie udało mi się jeszcze spotkać. Zrobiłam dzisiaj jeszcze jedno stanowisko żywieniowe, przed wejściem, jutro rano sprawdzę, czy zdało egzamin...




W domu jest cicho, ciepło i spokojnie. Mam czas na zaległe lektury... Podoba mi się ten czas. Czas spowolniony. Jest okazja, by poukładać siebie w sobie. Znalazłam dziś w necie ciekawy tekst o ciszy: 
"Cisza jest cudownym stanem. To przestrzeń, w której może narodzić się pełne odprężenie. Bez ciszy jesteśmy tylko instynktem działającym na zasadzie akcji i reakcji – jak zaprogramowane roboty. Niby dobrze, ale w życiu, świadomym życiu nie chodzi wyłącznie o to, aby działać, ale aby robić to mądrze i z korzyścią dla wszystkich, łącznie z Matką Ziemią. (...) Cisza dla człowieka jest to stan, kiedy nic go nie porusza, zwłaszcza z zewnątrz. Gdy doświadczasz takiego stanu, wtedy masz szansę otworzyć się na ciszę wewnętrzną – spokój ciała, umysłu, energetyki, uczuć i własnego serca. 
Cisza rodzi spokój, a spokój odprężenie. Gdzie odnajdziesz taką ciszę?"
Odpowiedź jest oczywista... :) W Wolimierzu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz