27 października 2010

Wolimierz i cisza...

Wolimierz nieodłącznie kojarzy mi się z ciszą... Tą zewnętrzną, gdy nawet jeśli zaistnieje gdzieś jakiś dźwięk, to wpisany w wolimierską rzeczywistość, nie działa na mnie w żaden sposób. Przyzwyczaiłam się także do charakterystycznych odgłosów domu: regularnego bicia zegara, jego tykania, wypełniającego ciszę domu, skrzypnięć pracujących desek albo belek. To wszystko, choć jest dźwiękiem, jest też ciszą.
Ten zewnętrzny brak dźwięków, czy może raczej ich niesłyszalność, sprzyja ciszy wewnętrznej. Spokojowi, który jest we mnie.
Mój Mistrz, Eckhart Tolle, mówi tak:  (...) "Kiedykolwiek zapanuje wokół ciebie cisza - wsłuchaj się w nią. To znaczy po prostu ją zauważ. Zwróć na nią uwagę. Wsłuchiwanie się w ciszę rozbudza wewnętrzny wymiar SPOKOJU, bo tylko poprzez SPOKÓJ możesz być świadomy ciszy. Zobacz, że w chwili, gdy spostrzegasz
ciszę wokół siebie, nie myślisz. Jesteś świadomy, ale nie myślisz. Kiedy jesteś świadomy ciszy, natychmiast pojawia się stan wewnętrznego, czujnego SPOKOJU. Jesteś obecny. Wyszedłeś poza, trwające tysiące lat, ludzkie uwarunkowanie."
Wsłuchuję się więc, zauroczona spokojem nieba i ziemi. Oszołomiona kolorami opadających bezszelestnie na ziemię liści, w pełnym słońcu, które choć już nie grzeje, tak jak latem, podkreśla urok tej pory roku, Jesieni.
Bodaj najbardziej przeze mnie lubianej :)

1 komentarz:

  1. ‎"Istnieje nieskonczenie wiele wariantow halasu, ... natomiast tylko jeden wariant ciszy." Kurt Tucholsky. Komentarz Piotra... :)

    OdpowiedzUsuń