19 września 2010

Czas pająków...

Dawno mnie nie było... Dużo czasu zajmują mi podróże, opuszczam więc Wolimierz, i wracam. Wrocław mnie zawołał, tak pozytywnie, że będę teraz regularnie do tego miasta jeździć.
Tegoroczne lato trudno uznać za udane: dużo wody, chłód, trochę trudności... a i teraz, kiedy na ogół wrzesień bywa ładny, jest chłodno, mokro, byle jak. Tylko pająki nic sobie z tego nie robią, a właściwie robią: snują sieci wszędzie, nawet w najmniej oczekiwanych miejscach. Jest ich w tym roku wyjątkowo dużo... Wyczytałam w Internecie, że pająki nie lubią zapachu cytryny, więc zaopatrzona w olejek cytrynowy ponad miesiąc temu wysmarowałam, pracowicie miejsca potencjalnie lubiane, otwory okienne, domniemane szlaki przejść. I faktycznie działało! Przez prawie 5 tygodni ani jednego pająka w swoim pokoiku nie widziałam... No i teraz, po powrocie: jest olbrzym, taki jak na zdjęciu, koło łóżka, brr... Zgodnie z moim postanowieniem: nie zabijam żyjątek (choć jednak zdarzy się, że komara pacnę, gdy na czole mi usiądzie), zamierzam wyprosić obywatela pająka z pokoiku i nacytrynować przestrzeń, by znów mieć spokój.
W nocy z poniedziałku na wtorek ma być widoczny na niebie Jowisz, jeśli nie będzie chmur :) A świecić będzie bardzo jasno, będzie tej nocy drugim po księżycu jasnym obiektem na nocnym niebie. Taka wizyta zdarza się raz na 50 lat, Jowisz zagości tak blisko Ziemi, że za pomocą zwykłej lornetki będzie można zobaczyć jego satelity. Już się cieszę! może nawet zdjęcie uda się zrobić... Cieszę się także na jutrzejszy warsztat Vedic Art w Wolimierzu. I z pobytu mojej Moniczki u mnie...

2 komentarze:

  1. Trafiłam przez artykuł w Biznesie Na Obcasach... cisza, spokój i dużo pozytywnych wibracji... :-) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci bardzo. Zaglądaj, proszę, czasem... Pozdrawiam ciepło, Baszka

    OdpowiedzUsuń