22 września 2010

Babie lato...


Kilka ostatnich dni całkowicie wynagradza mi wszelkie trudności tego roku. Czuję się tak, jakby ich w ogóle nie było... Słońce wspaniale świeci i rozświetla wszystkie kolory, czyniąc świat jeszcze piękniejszym. Najlepiej oddają to obrazy: 


Japońskie kloniki pomalutku czerwienieją...


Posadzone w sierpniu róże pięknie zakwitły...


Na błękitnym niebie widać czasem białe obłoki, dodające uroku niebu i mojej górze... :)


W lasku, koło domu, muchomory wystają z trawy... Prawdziwków chwilowo brak...


Gałązki dzikiej róży aż uginają się od owoców... Będzie uczta dla ptaków...


Lipa wyczuła zbliżającą się jesień...


A prace budowlane widocznie postępują...
O czym uprzejmie donosi, odrobinę zmęczona, lecz zadowolona z życia, Wasza Fotoreporterka :)
PS. Pan Bażant znów zagląda i szuka pod dębem świerzych żołędzi, których chwilowo nie znajduje. Wszak to dopiero czas opadania kasztanów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz