13 sierpnia 2010

Niezatapialny Wolimierz...


Pada. Od rana. Nieprzebrane ilości wody płyną z nieba, ulewą albo pojedynczymi kroplami, raz szybciej, raz wolniej, bez przerwy... Kilka dni temu dostałam SMS-a z zapytaniem: jak tam sytuacja powodziowa w Wolimierzu? Nieświadoma sytuacji na Dolnym Śląsku, odpowiedziałam, że Wolimierz jest niezatapialny. I tak w istocie jest. Wczoraj byłam w pobliskim miasteczku, w Leśnej. Widziałam przygnębione twarze mieszkańców, worki z piaskiem, sprzątanie sklepów i domów... Na rynku w Leśnej było 1,5 metra wody.
Tegoroczna powódź, a właściwie: powodzie, bardzo mocno dały się we znaki mieszkańcom Polski. Cisza i spokój Wolimierza dają poczucie bezpieczeństwa, odgradzają mnie od realnego świata... Moje serce, po wizycie u kardiologa, uspokoiło się. Czasem tylko, gdy zapomnę i podejmę jakiś wysiłek, odzywa się niepokojem i lekkim bólem. Wychodzi na to, że najlepiej się czuję, gdy NIC nie robię. A przecież to nie możliwe. Bardzo dziękuje Wam, moi Przyjaciele, za dobre słowa, za dobre życzenia, za pamięć i uwagę. Za wsparcie. Zalany deszczem Wolimierz nic nie traci ze swego uroku. Cisza i spokój nastrajają spowolnieniem myśli. To dobry czas na odpoczynek po męczących upałach, na stęsknienie za słońcem... Jeszcze, żeby tylko net sprawniej chodził... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz