1 czerwca 2010

Egzotyczny gość w Wolimierzu...

Zawitał dziś do Wolimierza gość egzotyczny, japoński klonik, który mam nadzieję, zaaklimatyzuje się pod Izerskim niebem... A niebo to, ostatnio, nie jest zbyt łaskawe. Dla nikogo. Szare, smutne i zachmurzone, co chwila płacze, nie dając szansy trawie na wyschnięcie, bym dokonać mogła kolejnego koszenia... Dotkliwy chłód nie przeszkadza jednak ptakom w śpiewaniu i pracowitym zbieraniu różnych robali. Dziś wróbla widziałam z ogromną zieloną gąsienicą w dziobku. Nie przeszkadza też kwiatom: konwalie, niezapominajki, maki, irysy, pomimo zimna kwitną i pachną przepięknie :) 



Ogólny chłód nie sprzyja dobremu samopoczuciu. Chętnych na warsztaty, jak na lekarstwo, pewnie ostatnia powódź i niezbyt dobra sytuacja powodziowa w wielu miejscach kraju nie sprzyjają realizowaniu planów rozwoju osobistego... A że wyschły mi inne źródła dochodów, a nowe dopiero kopię, nie bardzo mi do uśmiechu. No i ten ogromny brak słońca... 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz