26 czerwca 2009

Deszczowe lato...

Tak to wygląda...
Na łące woda stoi, o koszeniu nie mam mowy. W krótkich przerwach między deszczem a ulewą zaglądam do ogrodu i z żalem obserwuję, połamane przez wiatr i wodę, kwiaty. Pocieszeniem są poziomki i resztki truskawek. I to, że wszystkie dynie wykiełkowały. I moje dwa kartofelki... :)
Zebrałam wszystkie płatki z dzikiej róży, przesmażyłam z cukrem i sokiem z cytryny. W efekcie końcowym w słoiku znalazła się minaturowa porcja aromatycznej konfitury. Jest jeszcze dużo, zapowiadających nowe kwiaty, pączków. Będą kolejne porcje. teraz dopiero wiem, jak pracochłonna jest ta konfitura: każdy płatek przechodził przez moje ręce, najpierw przy zrywaniu a potem przy pieczołowitym obcinaniu białych, gorzkich końcówek, tak by do smażenia trafiła esencja aromatu...
Po ostatnim warsztacie w Gajówce złapałam katar, samopoczucie mam więc zakatarzone...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz