4 maja 2009

Wiosenny deszcz...

Wiosenny poranek, szary, pozornie smutny, bo zieleń jaskrawością rozświetla świat i cieszy oczy kolorem młodych listków... Upragniony deszcz... Cieszą się ptaki i kwiaty...
Dom zamilkł. Przeminął gwar wesołych głosów: Piotra sypiącego żartami, Hani, tak szczęśliwej w tym domu. Goście pojechali. A moja samotność ma się dobrze. Chociaż słowo samotność nie do końca jest adekwatne... Jestem sama, lecz przecież nie samotna... Miłość wypełniająca cały dom, moja Miłość, wypełniająca mnie, suma Miłości, promieniuje przedziwnym i cudownym spokojem.
Nauczyłam się kosić trawę kosiarką. Uczę się wielu czynności. Myślami już jestem przy organizowanym plenerze Vedic Art. Przygotowuję materiały, myślę jak poprowadzę następne zajęcia.
A za oknem jakby jaśniej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz