25 maja 2009

Tekst piosenki Krystyny Jandy... jakże mi bliski...

ni morza stalowego fale niecierpliwe,
ni tatry, chmur drapacze, wyższe niż manhattan,
ni białowieskiej puszczy dęby wiecznie żywe,
ani w wieże wawelskie wbudowane lata...

ale rak, co go dotąd nikt nie złapał,
ale kobiałka wczesnych, zakurzonych śliwek,
i koza, prowadzona gdzieś za rogi krzywe,
i oset, który bosą pietę podrapał...

nie trasy, autostrady, novotel, intraco,
ani stada dyskotek w stroboskopów smudze,
smokingowe night cluby wzbronione pętakom,
ni pachnące salony elektrycznych złudzeń...

ale rynek miasteczka, unużany w nudzie,
ale dach z przegniłych gontów, dobrze znany ptakom,
ciepły chleb, o nieznanym, zapomnianym smaku,
i drzwi wąskie, skrzypiące, a za nimi...

LUDZIE...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz