6 maja 2009

Emily Dickinson...

Żyję - tak mi się zdaje -
Gałązki żył na dłoni
Pełne Porannych Blasków -
A w czubkach palców płonie

Karmin - i ciepło mrowi -
Kiedy do ust Lusterko
Przykładam - jak czyni Lekarz -
Szkło pokrywa się mgiełką -

Żyję - jeszcze się dla mnie
Ten Pokój nie otworzył -
Salon zazwyczaj nim bywa -
Gdzie można Wizytę złożyć -

Pochylić się - i spojrzeć z boku -
I rzucić - "Jakież zimne" -
I - "czy przytomne było - wchodząc
W Nieśmiertelności krainę?"

Żyję - bo jeszcze przecież
Nie mam na własność Domu -
Który mnie tylko się należy -
A oprócz mnie - nikomu -

Z nazwiskiem - które mam od dziecka -
By żaden Gość nie musiał
Szukać mych Drzwi - do cudzych trafić -
Próbować innego Klucza -

Jak to dobrze - być żywą - podwójnie -
Jak nieskończenie - mieć obie
Formy narodzin - te zwykłe -
I drugie - w Tobie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz