1 listopada 2008

Na zaduszki...

OBJAŚNIANIE CIEMNOŚCI

W najjaśniejszych promieniach słońca
ciepłym światłem wchodzących w okno
tworząc przymus otwierania oczu
na cud świtu

wtedy właśnie
przychodzi mi do głowy
pomysł nowej ucieczki

w ciemność.

Najprościej
przez zamknięcie powiek.

Ciepła ciemność oczu jest tak przyjazna
bo z własnej woli z poczuciem władzy nad mrokami
bo wyjść z niej możesz w każdej chwili

ale nie wychodź, zostań, posiedź chwilę w głowie
i na ekranie jasnych myśli obejrzyj film:

Czy widzisz? drogę, spacer ciemną drogą
twoja mała rączka w dużej ciepłej dłoni
jak wtyczka w gniazdku, jak bezpiecznik
chroni a wkoło ciemność, a w sercu małym strach.

Z ciemności głos, ten z dużej dłoni
oswaja ciemność głosem spokojnym
i strach przegania
strumyk małych myśli kierując w stronę gwiazd:
to tam, tyle światełek, jakie maleńkie i chociaż ziemia czarna
i powietrze, można iść z głową zadartą do góry
i pić spragnionym światła wzrokiem krople jasności.

A ciepły głos, ten z ciepłej dłoni,
prowadzi w ciemność, lęki przegania,
oswaja teraz z dźwiękiem.

Uczy rozróżniać: to granie świerszczy a to samolot
i senny trzepot ptaka na gałęzi.
Uczy czekać na jasność; dwa księżyce reflektorów
i już. Wrócili: mama i tata.

Pstryk! światło zgasło film już skończony i
wcale nie o mnie.

Pod powiekami przyjazne światło pamięć jasności pomaga zasnąć
lecz zanim zaśniesz jest jeszcze kołdra wynalazek nocy
granica światła i ciemności latarka książka dech zaparty
rumieniec: wstydu? podniecenia? w ciemności tylko szepty słychać
lekkie dotknięcia ekscytacje granica ciała skóra ciepłe dłonie
i wybuch światła i krzyk stłumiony gdy palce gryziesz
by nie zbudzić domu
a po wybuchu oddech wyrównany i marzyć zaczynasz by jeszcze raz
i jeszcze raz i jeszcze raz w eksplozji jasnej
krzyczeć w noc...

A w moim lesie ciemność jest jeszcze nie oswojona.
Potrzeba czasu, trzeba odwagi i Twojej dużej, ciepłej dłoni,
by tak jak kiedyś ciszę oswajać w mroku...

Bo ciemność z ciszą ma wiele wspólnego:
brak światła łatwiej byłoby oswoić gdyby nie strach
w zamkniętej klatce ptak przerażony
co tak boleśnie tłucze drży i bije mocno.

Kiedyś znalazłam rano na poduszce złamane skrzydła. Do niczego.
Skrzydła nadziei, że kiedyś pofrunę.

Na śmietniku dzieciństwa leżą połamane
obok jasnej ufności i dziecięcej wiary
że świat jest piękny a ludzie dobrzy
że tylko w bajkach są złe czary
i czarownice o lepkim spojrzeniu.
Potwory co przychodzą nocą by brać w swe ręce
w swoje posiadanie niewinność skóry włosów
i powietrza...
Niewinność dziecka.

Przecież eksplozji jasny błysk zostaje w głowie
pod powiekami w pamięci ciszy
pamięć jasności trudnej do zdobycia.
Tęsknimy za nią oczami dziecka
i całym ciałem wygiętym w łuk
gdy czyjeś dłonie ciepłem pamiętane
kształtu się uczą w ciemnościach.

***********

Książę Ciemności w aksamitnej czerni
leżał nieruchomo obok białej brzozy
- umarł, bo wyszedł na powierzchnię
czy wyszedł by skonać? nie wiadomo.
By maleńkie krecie serduszko
pierwszy promień wschodu przebił?
Nigdy się nie dowiem.

Musiałam Go pochować, oddać ziemi czarnej.
Jego Maleńkość w aksamitnej szacie
wrócił do siebie.

A na jego grobie znalazłam nazajutrz
mordu ślady nowe: jedno skrzydło, skrwawione.
Być pierwszym śniadaniem lub późną kolacją?
Kota? Lisa? Śmierci?

W ciszy lasu na krecim grobie zgubić skrzydło zgubić życie
bezpowrotnie - to jest opisanie ciemności.

A oswajanie? Czy przyszło łatwo?
Więcej w tym brawury szczeniackiej zuchwałości
przekraczania granic niż bohaterstwa...

Było przecież i tak, że okaleczony, już bez skrzydeł, ptak w piersiach
tłukł się mocno na samą myśl, że już za chwilę w ciemność wejdę.
Jedną nogą stojąc w kręgu światła latarni z druga uniesioną
gotowa przekroczyć linię życia
lecz ptak oszalały i na wszystkie strony
drżąc drżenie przekazał dłoniom i stopom
zamarłym od strachu co się im udzielił
i nie pozwolił przejść na drugą ciemną stronę...

Mój ptaku serdeczny, tak okaleczony,
czemu się nie tłuczesz,
gdy przekraczam utarte zwyczajem
grzechu granice?
Czemu teraz nie dziobiesz,
bólu nie zadajesz?
Nie trzęsiesz się cały ze strachu?
Ptaku skaleczony, bezskrzydły potworze,
trzeba mi już chyba drzwi uchylić ciemne
i wypuścić cię wreszcie,
na wolność.

Tam ciemność jeszcze większa
ale już potrafię -
wkraczać ciemną nocą w obszary czarniejsze
pod powieki pod kołdrę pod ziemię
gdzie czeka już na mnie
Jego Krecia Maleńkość.
Książę Ciemności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz