18 listopada 2008

I po plenerze...

Tu byliśmy na plenerze, w Alchemiku, u Moniki i Tomka, którzy karmili nas lepiej niż w domu. Monika codziennie piekła ciasto... mniam! Zdjęcie zrobiłam prawie po zmroku.

A to jest obraz Hanki, moim zdaniem najlepszy ze wszystkich...

Malowało się, jak widać, dobrze...

A na wszystko patrzyły moje góry... Pogoda była piękna, mało listopadowa, więc i spacery po Wolimierzu były udane.
Pozdrawiam wszystkich uczestników: Agę, Alę, Hankę, Marię, Mirę, Monikę, Renatę i Ulę. Dziękuję Małgosi i Jackowi za ciepłą obecność a Sylwii za wspaniale poprowadzone zajęcia z Jogi Kundalini.
Jestem bardzo zadowolona z mojego debiutu organizacyjnego. Już planuję następne imprezy.

Obiecałam Hance i Agnieszce wiersz, oto on:


RECEPTA

Młodości dodaje jasny promień
w sercu - radość życia.
Szeroko otwarte ramiona,
ciepłe dłonie,
gotowe do dawania
i patrzenie w przód
i widzenie w ludziach
tylko dobrych cech.

A zmarszczki na twarzy
dają: zazdrość,
złość i zawiść.

Moje obrazy też zamieszczę, ale nie dziś...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz