5 sierpnia 2008

Jakby chłodniej...

Niby lato. Nawet słońce przez większość dnia świeciło, jednak zimny wiatr zabierał ciepło, gnał razem z chmurami, grożąc w każdej chwili deszczem. Owocny dzień: udało mi się powiększyć z formatu A4 fragment labiryntu z Chartres, centrum tego labiryntu, i wymalować na niebieskim prześcieradle, powstało miejsce do medytacji, mandala, najprostsza z możliwych... Wydłubane w gipsie labirynty schną, czekając na malowanie. Jestem zadowolona. Moja noga ma się coraz lepiej...

* * *

przydatność sprzętów wypełnia moje życie
chleb zeszyt kubek pióro
życie wypełnione słowami:
powietrze w płucach
krew w żyłach
księżyc, co rozjaśnia noc
głowa pełna myśli
ręce ciepłe
czas zaklęty w rzeczach:
las pełen drzew
łąka zielona
niebo jasne nad głową
serce nabrzmiałe Tobą
i nowy wiersz:
zeszyt pióro kubek chleb

1 komentarz:

  1. ten wiersz mnie dotyka
    czuje tak rankiem
    takie intensywne teraz, bez filozofowania ;)

    OdpowiedzUsuń