31 lipca 2008

VedicArt


Byłam na warsztacie VedicArt. Niesamowite przeżycie! Tyle sie we mnie zdarzyło różnych rzeczy. Do dziś nie mogę się pozbierać.
A zaczęło się od niefortunnego upadku na skuterze...
Pierwszego dnia, z całym malarskim ekwipunkiem, Sylwia odwiozła mnie do Kopańca, by pod wieczór znów przyjechać. Na drugi dzień rano pojechałam sama, na skuterku, zadowolona z siebie i jazdy.Przy wjeździe do Antoniowa jest dosyć stromo; dodałam gazu na zakręcie, nie wzięłam pod uwagę zmiany rodzaju nawierzchni i zarzuciło mi tylnym kołem, upadłam na bok, po czym motor spadł mi na lewą stopę. Z płaczem zdjęłam kask, rękawice, plecak; ledwo stałam na trzęsących sie nogach. Wyjąc z bólu usiadłam na poboczu. Jadący samochód nie zatrzymał się...
Po chwili doszłam do siebie, podniosłam motorek, wsiadłam i pojechałam dalej.

Noga mi spuchła, jak bania; tak bardzo chciałam jednak uczestniczyć w warsztacie, że zagryzałam wargi by nie pokazać jak bardzo mnie boli.
Jacek Poteralski, pierwszy w Polsce nauczyciel metody VedicArt (www.vedicart.pl) udzielił mi pomocy, za co chyba, z wrażenia, mu nie podziękowałam; więc teraz: Dziękuję!

Jacek jest wspaniałym nauczycielem. Zaskoczona byłam tym, jak wiele ma w sobie ciepła i uważności, jak dba o każdego uczestnika, jak chętnie dzieli się swoją wiedzą.
Metoda VedicArt jest prosta, opiera się na 17 zasadach, słowach - kluczach, które jak drogowskazy prowadziły mnie nie tyle po technikach malarskich, co raczej po ukrytych we mnie zasobach, umiejętnościach, o których nie miałam pojęcia.


Dziś wiem, że umiem malować. Patrzę na swoje obrazy i rośnie we mnie nie tylko chęć malowania ale także potrzeba przekazywania tej wiedzy dalej. Chcę być nauczycielem VedicArt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz